Dzień ostatni
" To już była końcówka Powstania. Tam, chyba dwudziestego szóstego, „Orzeł” zabrał nam legitymacje, zostawił tylko przepustkę – choć niby z Wiktorskiej nie było daleko, przez Bałuckiego to raptem parę kroków. W domu, w piwnicy, gdzie była starsza siostra z siostrzeńcem, mama, ojciec, schowałem pod tapczanem czapkę, krzyż harcerski, biało-czerwoną baretkę i przepustkę w pudełku od zapałek. Przyszły siostry – Danusia i Zosia, które nie przeszły do Śródmieścia kanałami z ulicy Szustra, tylko wróciły do domu. To już była końcówka Powstania. Pamiętam, że po przeciwnej stronie ulicy Odolańskiej, pod siódemką, był taki kapral „Czarny” – krążyły o nim legendy, że wozili go rikszą, a on miał karabin maszynowy i strzelał. Pamiętam, że on zastrzelił się na schodach pod siódemką – niemalże na moich oczach – usłyszałem strzał i jak przybiegliśmy, już nie żył. To było ostatniego dnia Powstania. Kapral „Czarny” – tak go nazywali, bohaterski facet, jak go oceniano."
Wojciech Bieńko "Koza", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl










Skomentuj