Chocimska 5

W czasie okupacji szpital zakaźny.

Opowieści jest na cały film a kto wie czy nie serial.

"Po kilku dniach Niemcy weszli i zaczęli palić domy na Fałata, [gdzie był nasz punkt]. Dostałam się wtedy, razem z matką i z kuzynką, do szpitala na Chocimską. (...) W czasie wojny tam był szpital dla tyfusu plamistego, ale nie było już chorych. Prawie cały szpital był zajęty przez chłopców rannych na Szucha i trzeba było wyprawiać nie wiem, jakie cuda, żeby wmawiać w Niemców, że to nie są ranni z Szucha, no bo wtedy bezapelacyjnie wszystkich by rozstrzelali. Różne rzeczy się opowiadało, że oni są chorzy na inne choroby, w każdym bądź razie cuda się robiło, żeby nie ujawnić tego, że oni są po postrzałach."

Jadwiga Barbara Jaroszewska "Baśka", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl

"Po kilku dniach, może to było 3 sierpnia, zabrali mnie na [ulicę] Chocimską 5. Tam jest teraz Instytut Hematologii, przed wojną była Fabryka Słodyczy Fruzińskiego chyba, a w czasie okupacji był szpital zakaźny, dla zakaźnie chorych był szpital Chocimska 5. Tam mnie zanieśli, podobno, tak mi opowiadano, że Niemcy chcieli mnie po drodze wykończyć, ale ten [medyk] umiał mnie ochronić o tyle, że znał dobrze niemiecki i musiał jakoś dobrze się z tymi Niemcami dogadać żeby dali spokój."

Stefan Jabłoński "Boruta", "Artur", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl

"Jakoś wreszcie położyłem się na noszach i wtedy podbiegła jedna z sanitariuszek i sięgnęła mi do kieszeni, co ja [tam] mam. Miałem jeszcze amunicję do tego olbrzymiego, kowbojskiego colta i przeciętą opaskę. W pierwszym dniu Powstania myśmy mieli opaski na lewej ręce i ta opaska była zdjęta i przecięta. [Sanitariuszka] to wyjęła. Położyli mnie na nosze, przykryli kocem, odbarykadowali drzwi i wynieśli mnie na ulicę Chocimską. Chocimska od Państwowego Zakładu Higieny do szpitala nie jest długa. Ale jak tak [mnie] nieśli, po chwili słyszę: Halt, halt. Okazuje się – Niemcy. Od razu do [sanitariuszek], kogo niosą. Niosą rannego, umierającego, i tak dalej. Odkryli mi twarz. Miałem udawać nieprzytomnego. Przykryli mnie i niosą dalej. Zanieśli mnie do szpitala na Chocimskiej, tego „tyfusowego”. Tam wnieśli mnie do holu, postawili na ziemi, odkryli twarz. Patrzę... Taki widok trudno [zapomnieć]! Wianuszek pięknych dziewcząt, pielęgniarki, sanitariuszki wszystkie w białych fartuchach i czepkach z czarnymi wstążeczkami... Widok miły. Ja się uśmiecham. Patrzę dalej, a tu stoi Niemiec z pistoletem maszynowym!

-Ten szpital był po stronie niemieckiej?

Po stronie niemieckiej. Dalej udawałem nieprzytomnego. Zanieśli mnie na salę opatrunkową. Ten Niemiec cały czas przy mnie... Zaczął sprawdzać mi kieszenie, czy czegoś tam nie mam. Ale kieszenie były już opróżnione."

Antoni Głowiński "Godzięba" Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl

"Dyrektorem szpitala na Chocimskiej był doktor Gerner, który był niezwykle spokojny, a robił bardzo dużo. Mianowicie tam się ukrywały lekarki Żydówki, one były w piwnicach gdzieś, głęboko ukryte. Dowiedziałam się o tym dopiero po wojnie, jak się to wszystko odkryło. Ponieważ szpital dla zakaźnie chorych na tyfus to był bardzo omijany przez Niemców, oni się tam nie udzielali. Natomiast jak nas już ewakuowali z Warszawy, to te lekarki oczywiście też wyszły, wtedy się je zobaczyło."

Stefania Skwirowska "Lutyk", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl

Chocimska, 2009

Tagi

ztm (258) tramwaj (157) zima (117) dziecko (113) koń (94) autobus (90) drzewo (78) trakcja tramwajowa (66) śnieg (65) Ostrzelane (60) kościół (59) szkoła (53) rower (42) wojsko (37) budowa (35) ruina (32) drzewa rosną (29) wehrmacht (29) gtwb (26) kwiat (26) samochód Warszawa (26) fort (25) kot (25) samochód (25) kolejka (25) popraw (22) panorama (21) kapliczka (19) wózek dziecięcy (19) bluszcz (18) film (18) sport (18) samolot (17) pies (17) pałac (15) tabliczka adresowa (15) czołg (15) staw (14) remont (13) 126p (12) bazar (12) powódź (12)