Boryszewska
"Poszedłem na Boryszewską po chleb i wziąłem chleba dla całego domu. Budynek był w środku podwórka. Przy budynku na przeskok stało dziesięć kobiet, dziewczyny po dziewiętnaście, dwadzieścia lat. Jedna robi przeskok, żaden strzał nie padł. Druga – też nie. Dziesiąta przeskoczyła – też nie. Wtedy ja z workiem, z chlebem zrobiłem przeskok. Jak zrobiłem przeskok, to pociągnął za karabin maszynowy i po worku mnie przestrzelił, ale mnie nie trafił, tylko trafił w chleb, w worek. Jakoś przedostałem się z chlebem do budynku dla ludzi. Jak zaczęli dzielić chleb, tak w chlebie kule były, pociski, bo mnie po worku rąbnął. A świeży chleb był i pociski się okleiły."
Jerzy Łakomski "Kubuś", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl
"z Wygody przebiegł jeden z sąsiadów naszych i powiedział: „Powstanie się skończyło, wywieście białą flagę, bo Niemcy was tu wymordują, jak nie będzie białej flagi”. No i myśmy wywiesili tą [flagę], no nie ja, tylko mieszkańcy wywiesili tą białą flagę. Przyszli Niemcy i wyprowadzili nas z budynku w stronę ulicy Puławskiej. Tam już budynki były bardzo zniszczone, popalone. Pod jednym z tych budynków postawili nas pod ścianą, rozstawili karabiny maszynowe i wszyscy myśleliśmy, że nas po prostu rozstrzelają, ale w tym momencie zaczął się ostrzał artyleryjski zza Wisły. Rosjanie pewnie zaczęli strzelać i Niemcy pouciekali."
Czesław Szczepański, Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl










Skomentuj