Atak na Basy
" na rogu był bunkier przy Kazimierzowskiej przed boiskiem, czy nie ma Niemców w bunkrze, nie było. Leżę koło kapitana, Jerzego Pawłowicza, dowódcy kompanii K2 i przychodzi w nocy po jakiejś godzinie czasu, jak leżymy, czekamy na rozkaz do ataku, major „Majster” Hofman i mówi: „Na co wy czekacie poruczniku?” – poruczniku on mówił do niego – „Na co czekacie, prawe skrzydło krwawi, atakuje, a wy czekacie!” Nie było możliwości żadnego ataku. Boisko duże przed szkołą, Niemcy mają karabiny maszynowe sprzężone w poprzek budynku, okna najeżone karabinami maszynowymi, a my jeden pluton raptem do ataku na taką szkołę, bez żadnej broni ciężkiej i jeszcze do tego jeden karabin maszynowy, który się zacina. Jeden PIAT był i dwa pociski do PIAT-a. Pierwszy pocisk przeleciał przez szkołę, jakąś szopę rozwalił, tylko dechy poszły w górę, a drugi trafił w okno, w stanowisko niemieckie zostało zgaszone karabinu maszynowego. Wyskoczyliśmy."
https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/jerzy-kisielinski,901.html

Skomentuj