Skromnie było z bronią
"Skromnie było z bronią. Rozdano broń, dla każdego saperka. Dowódca kompanii porucznik „Wicher” przemawiał: „Jesteście młodzi, możecie wrócić, dużo zrobiliście, ojczyzna będzie miała wam...” Tradycyjne przemówienie było. Każdy stał jak jeden mąż, nikt nie zmienił zdania. Nawet się poczuliśmy dotknięci. Godzina piąta. Dokładnie o piątej dowódca wyjął pistolet i wzniósł okrzyk: „Niech żyje Polska.” To było brawurowe, romantyczne. Wybiegliśmy na ulicę Szustra i biegliśmy do Kazimierzowskiej. Ludzie okna otwierali – pusto się zrobiło na ulicy – rzucali kwiatki, błogosławieństwa. Skręciliśmy w Kazimierzowską, kierunek ataku na Rakowiecką w kierunku najpierw na Madalińskiego, Narbutta. Na rogu Madalińskiego i Kazimierzowskiej pada dowódca kompanii, dostał serię z karabinu maszynowego."
https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/stanislaw-michal-lipski,5...

Skomentuj