25 września
Nocny szturm w celu odbicia Królikarni. Od szkoły Giżyckiego atakowała K-1. Bramę wejściową od strony Puławskiej miała atakować grupa szturmowa ppor. Klimka, za nią pluton pchor. Jerzego Kłoczowskiego "Piotrusia". Atak uzupełniała B-3. Po rozpoczęciu akcji Niemcy położyli silny ogień na Puławską, przeskoczenie ulicy groziło olbrzymimi stratami wobec czego ppor. Klimek wstrzymał rozkaz do ataku. Zadania podjął się pchor. "Piotruś". Dotarł do bramy i tu otrzymał postrzał z ckmu. Rannego dostarczono do szpitala Elżbietanek gdzie amputowano rękę. Atak załamał się.
Od 7 zaczęła grać artyleria. W budynku przy Wiktorskiej 17 zginęła część rodziny Kamlera.
Gen. von dem Bach przez przysłanych jeńców zaproponował płk "Karolowi" kapitulację Mokotowa. Płk "Karol" wysłał depeszę do "Montera". "Monter" w odpowiedzi nie wyraził zgody na rozmowy kapitulacyjne.
Niemcy wznowili ataki na wielu kierunkach jednocześnie. Dwa czołgi i dwa działa z bliskiej odleglości łupały w szkołę przy Woronicza. Zdolnych do walki ubywało z każdą godziną. Żołnierze byli skrajnie wyczerpani. Tego dnia budynek był 7 razy zdobyty przez Niemców i 7 razy odbity. Ostatni atak przeprowadziło 22 zdolnych do walki powstańców. W nocy zagrożeni okrążeniem wycofali się okrężną drogą między oddziałami niemieckimi przez skraj skarpy do kościoła Św. Michała.
Z innej strony wyszedł atak na domki w Al. Promienistych, najsilniejszym punktem oporu było "Pudełko", które wobec groźby zawalenia trzeba było opuścić. Niemcy wdarli się do rogu Goszczyńskiego i Pilickiej. Dowódca O-3 "Ludwik" zarządził odwrót.
Atak na Alkazar wypchnął obrońców do domów przy Czeczota. Do ostatniej chwili obroną Alkazaru kierował Artur Patzelt "Młot" - skacząc na jednej nodze, z rozprutym brzuchem ręką przytrzymywał jelita. Śmiertelnie ranny na noszach wykrzykiwał: "walcie tych sukinsynów, nie cofajcie się, Polska na nas liczy". Na Czeczota 17 Niemcy dokonali egzekucji, część osób i żołnierzy spalono.
Reduta "Westerplatte" wzmocniona grupą z "Drago: trzymała się.
Na najbardziej zagrożony odcinek między Czeczota i Goszczyńskiego "Daniel" rzucał odwody złożone z żołnierzy, którzy mieli zaledwie moment odpoczynku. Walczono o każdą willę. Niemcy użyli goliata, którego wybuch pociągnął za sobą wiele ofiar.
Podczas obchodu pozycji płk "Daniel" został ranny w rękę i przekazał dowodzenie "Basztą" mjr "Zrywowi". Przy Puławskiej 103 ppłk "Waligóra" ujrzał oficera niemieckiego jadącego bryczką ul. Piaseczyńską. Wyrwał strzelcowi karabin. "Ja wam pokażę jak się strzela". Niemiec został trafiony ale na budynek spadła nawała ognia i "Waligóra" został ranny w brzuch.
Walki trwały dalej, obrona została poszarpana, walczyły poszczególne punkty. Straty tego dnia zarówno od walki bezpośredniej jak i bombardowania były olbrzymie. Niemcy wdarli się ulicą Malczewskiego w kierunku Puławskiej i doszli do Tynieckiej.
Uzyli tu Goliatów. Jednego z nich unieruchomił 15-letni strzelec "Goliat" (tak właśnie) przecinając kabel i chwilę potem otrzymał śmiertelny postrzał. Na Pilickiej zginął plut. Włodzimierz Opytz "Zan" który przy sobie miał cenne zdjęcia z walk.
Por. "Tosiek" zarządził kontratak w celu odzyskania zdjęć ale niestety bez rezultatu.
Obrońcy wyczekiwali zmierzchu. Płk "Karol" miał nadzieję, że nocnymi kontratakami odzyska utracony teren ale okazało się, że żołnierze są zbyt wyczerpani walką. W tej sytuacji wybór był niewielki: zginąć w gruzach, przebijać się w kierunku Wisły co radziła część oficerów lub ewakuować się kanałami. "Karol" wybrał ostatnie rozwiązanie.
Skomentuj