Reinefarth wstrzymuje egzekucję
"dostałem rozkaz, żeby sprawdzić teren w rejonie ulicy Pilickiej. Poszedłem tam i wpadłem w ręce Niemców. A już te pertraktacje trwały. Nie mogli się dogadać, bo chcieliśmy poddać się na prawach kombatanckich, czyli jako jeńcy wojenni, a jeszcze nie było żadnej takiej ustawy, jeszcze takiego rozkazu nie było, czyli byliśmy traktowani jak bandyci po prostu. Targają mnie, patrzę, stoi z piętnaście osób, wsadzili mnie do tej grupy. Był dół, fundamenty, bo budowali jakiś budynek, ale tylko fundamenty zostały wybudowane, a reszta była pusta. I nas w te fundamenty, pod ścianę, ręce na głowę, koniec. Jeden do drugiego krzyczał: „Cicho, cicho, nie gadać, nie ruszać się.” Dwa karabiny maszynowe na rogach. Po cichu, szeptem, jeden do drugiego: „Nie poddamy się jak barany, tylko coś trzeba zrobić.” Jakaś komenda, trzymamy ręce tak, ale jeden drugiego łokciem, porozumiewamy się, że trzeba się zerwać na nich. Kto zginie, to zginie, ale nie będziemy tak ginąć pod murem. Trzeba walczyć, i tak śmierć, i tak śmierć. Tylko właśnie niedobrze było, bo byliśmy w dole. To były mury tylko, wystawały nad poziom ziemi z pół metra. To było jakieś ze dwa metry w dół. I wyjdź stamtąd… Dwa karabiny maszynowe… Dziewięćdziesiąt dziewięć procent, że wytłuką, ale chcieliśmy to zrobić. Czekaliśmy, to był moment. Mnie się zdaje, że to bardzo długo, a to przecież nie było tak długo. Stoimy twarzą do muru. Jakiś szum na górze, Niemcy: Achtung! Achtung!, przyjechał generał Reinefarth, Niemiec, który dowodził tu w Powstaniu Warszawskim, tak jak von dem Bach. Oni byli najgorszymi tutaj w Warszawie, za wyjątkiem [niezrozumiałe], Niemca, który miał kompanię złodziei, bandziorów, Ukraińców, różnych takich, zbieraninę najgorszą miał. Oni byli dowódcami niemieckimi walczącymi w Warszawie. Przyjechał samochodem i coś mówi do żołnierzy. Od razu się szum zrobił, patrzę, ściągają karabiny maszynowe, każą nam odwrócić się i generał Reinefarth zaczął do nas mówić po niemiecku, że zgodnie z układem genewskim zostaliśmy zaliczeni jako kombatanci"
Edward Łazowski "Ryś I", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl
Na zdjęciu ulica Pilicka. Najbardziej prawdopodobne miejsce z relacji - początek ulicy od strony Woronicza.









Skomentuj