Niemcy uciekają
"Nasze oddziały minęły już szkołę i biegną wzdłuż Puławskiej. Wobec tego pędzę prosto naprzód w kierunku następnej grupy zabudowań a cała drużyna za mną. "Grudzina" krzyczy, że trzeba nawiązać łączność i czekać na dalsze rozkazy. Nie zwracam jednak na to żadnej uwagi i gnam dalej, tym bardziej że już nas zaczął wyprzedzać jakiś inny oddział.
Przebywamy, nurzając się w błocie, rozległy wykop. Ustawiam tu drużynę w tyralierkę i ruszam dalej, starając się dogonić tych, którzy nas wyprzedzili. "Grudzina", mrucząc coś pod nosem, biegnie razem z drużyną. Wpadamy między nowe zabudowania i pędzimy naprzód, nie zwracając uwagi na płoty, krzewy i ulewny deszcz.
Z domów wybiegają wszędzie ludzie wołając, że Niemcy uciekają na łeb na szyję. Wszystkich ogarnia nieopisany zapał; krzyczą: "Hurra!", "Naprzód, chłopcy!", "Niech żyje Polska". Jakieś stare kobiecinki wołają przez łzy: "Boże wam błogosław”, "Niech Bóg was chroni!” Aż nas samych ogarnia wzruszenie i niejednemu z chłopców łzy wzruszenia spływają po twarzy razem z kroplami deszczu. Wydaje nam się, że odnieśliśmy decydujące zwycięstwo, że Niemcy uciekli raz na zawsze, że Warszawa jest wolna!"
Bronisław Wojciechowski, "W Powstaniu na Mokotowie"









Skomentuj