Junkersy

"Kwaterę mieliśmy na rogu Racławickiej i Tenisowej, jak te sztukasy zaczęły, najpierw okrążyły ten teren, na którym miały zamiar działać, to jak już wracały z tego nawrotu, to nie było sensu siedzieć w budynku, bo to najniebezpieczniej. Wyszliśmy z tego budynku, a tam było pole też, na którym rosły jakieś drzewa, a jak wszystko w tym czasie na Mokotowie, to pole było pocięte różnego rodzaju rowami, typu schron, typu rów łącznikowy, ale to tak na marginesie, dygresja. Cały Mokotów był pocięty, olbrzymia robota saperska była wykonana, wszystkie ulice były, wszystkie budynki były połączone rowami, którymi się można było bezpiecznie, w miarę bezpiecznie poruszać, a w budynkach o zwartej zabudowie, to między budynkami były poprzebijane dziury i też nimi można się było poruszać. Ale wracam. Wskoczyłem do jakiegoś rowu pod orzechem włoskim, który miał mnie maskować. Ale pierwsza trójka zanurkowała, gdzieś te bomby kilkanaście metrów, huk jak cholera i tak odruchowo jakoś zupełnie, nie wiem, ludzie, którzy pod grupą tych drzew siedzieli razem ze mną, zaczęli w prawo, w lewo się przemieszczać. Nadleciała następna trójka i uczucie cholerne, bo ten samolot się zbliża, powiększa i w końcu widziałem gębę tego, twarz tego pilota, który poderwał jakimś, zdawało się, że on rąbnie w ziemię, a on wyprowadzał maszynę w górę, a spod jego kadłuba te trzy bomby leciały i bomby upadły dokładnie w tym miejscu gdzie przed momentem byłem. Cały czas jeszcze w rowie byłem, więc wrażenie cholerne, bo huk, te ściany rowu się zbliżyły do siebie, oddaliły się, wróciły do… to się szybko działo, ale w tempie takim, że to sobie zapamiętałem doskonale, więc wróciły na swoje miejsce. Wtedy na plecy mi się zaczęła ziemia sypać, sypać, sypać, kurczę blade, zdawało się, że końca tego nie będzie, a w końcu się przestała sypać. Jakoś przetrwałem te następne trójki, bo oni jakoś przesuwali swój ogień, więc pierwsza trójka zrzuciła za mną, druga dokładnie w tym miejscu gdzie byłem, a następne to już jakoś bliżej. W każdym razie niesamowite to było, odlecieli. To pole, na którym coś rosło, rosły drzewa, rosło coś, nie było pola, była ziemia, równa ziemia. Wyskoczyłem i w pewnym momencie widziałem, że ziemia się rusza, więc zacząłem rozgarniać to, człowiek był, który jak wyciągnięta na wierzch ryba, próbował przez tą warstwę oddychać."

Adam Bieńkowski "Żołędź", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl

Tenisowa, 2015

Tagi

ztm (258) tramwaj (157) zima (117) dziecko (113) koń (94) autobus (90) drzewo (78) trakcja tramwajowa (66) śnieg (65) Ostrzelane (60) kościół (59) szkoła (53) rower (42) wojsko (37) budowa (35) ruina (32) drzewa rosną (29) wehrmacht (29) gtwb (26) kwiat (26) samochód Warszawa (26) fort (25) kot (25) samochód (25) kolejka (25) popraw (22) panorama (21) kapliczka (19) wózek dziecięcy (19) bluszcz (18) film (18) sport (18) samolot (17) pies (17) pałac (15) tabliczka adresowa (15) czołg (15) staw (14) remont (13) 126p (12) bazar (12) powódź (12)