Buty
"mieszkałem na Wiktorskiej pod 6. (...) wybuchło Powstanie, [a] myśmy nie mieli żadnego przydziału. [Ja i koledzy zostaliśmy] w domach z [mamami]. Ojciec poszedł do Powstania, brat Jacek poszedł do Powstania, Waldek poszedł do Powstania, Andrzej poszedł do Powstania, szwagier poszedł, a ja zostałem w domu, bo byłem najmłodszy. (...) Byłem strasznie rozgoryczony, że od pierwszego dnia, od razu nie byłem w swojej kompanii. Zrobiłem tak: jak się rozpoczęło Powstanie, pierwszego i drugiego dnia to jeszcze byłem w domu, a trzeciego dnia powiedziałem, że idę, obojętnie do jakiego oddziału, tylko idę z domu do Powstania. Matka mnie nie chciała puścić, powiedziała, że poszedł ojciec, poszło trzech braci: „Ty nie pójdziesz, bo ty jesteś jeszcze dzieckiem, nie pójdziesz nigdzie”. Ja powiedziałem: „Mamo i tak pójdę do Powstania, bo ja jestem żołnierzem, ja jestem harcerzem i mam obowiązek być”. Mama mnie nie chciała puścić i schowała mi buty, żebym nie poszedł. Powiedziałem, że i tak pójdę, i jak mama mi schowała te buty, to uciekłem z domu bez butów. (...) Pełno było szkła na ulicy i ja sobie te nogi strasznie raniłem. Próbowałem sobie poowijać jakimiś szmatami. Przyszedł chyba do mnie na drugi czy na trzeci dzień kolega, chyba ten Zdzisiek Popławski – był w domu – i powiedział: „Mama powiedziała, żebyś przyszedł po te buty, odda ci buty. [Mama] odda ci te buty”. Wróciłem, mama mi oddała buty, [a] ja wróciłem z powrotem do swojego oddziału."
Wiesław Olszewski "Komar", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl










Skomentuj