Kobiety w Powstaniu

"Został ranny jeden z oficerów, taki podporucznik, przy szkole na Różanej. Ja bym sam nie miał odwagi tam podejść i wyciągnąć jego. On leżał, z drugiej strony [barykady] Niemcy strzelali, snajperzy. Dwie dziewczyny takie młode z opaskami Czerwonego Krzyża – ale Niemcy tego nie honorowali w ogóle – podbiegły tam do podporucznika. W międzyczasie snajper jedną zabił. Jak opatrywała podporucznika, to strzelali do niej cały czas, z tym że ona go opatrzyła. Uratowała mu właściwie życie. Nie można go było wtedy wyciągnąć, bo był pod ostrzałem. Ona się tam gdzieś ukryła, potem się podczołgała do barykady, ale jego dopiero wieczorem można było zabrać. Jaką to trzeba mieć odwagę! To się obserwowało na porządku dziennym, jakie odważne były te dziewczyny, zdeterminowane! Myśmy to zaobserwowali. [Sam] widziałem, że oficerowie mówili między sobą o tym, że to Powstanie dlatego tak długo trwa dzięki tym sanitariuszkom, dzięki tym pielęgniarkom, tym łączniczkom. One strasznie ginęły, strasznie ginęły."

https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/zbigniew-lenka,2173.html

19440808

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.