4 sierpnia

Przed świtem zaplanowano przesunięcie linii obronnej na Różaną w celu powiększenia powstańczego terenu. Oddział udający się na miejsce obłożył buty szmatami. Obsadzenie pozycji łączyło się z budzeniem poszczególnych mieszkańców i ewakuację ich z pierwszej linii. 2 pluton kompanii B-1 zajął domy między Wiśniową a Bałuckiego skąd miał szeroki widok na ogródki działkowe.
4 pluton obsadził plac gen. Stachiewicza (obecnie Skwer Broniewskiego-Orszy) i o 7 miał zadanie zaatakować bunkier tuż przy Gołębniku. Placyk Stachiewicza zastawiony był kozłami z cegieł, był tam schron przeciwlotniczy oraz nieczynna karuzela.
Uderzenie rozpoczęto 3 minuty przed wyznaczoną godziną ponieważ żandarmi w oddali akurat stworzyli okazję do zaskoczenia ich.
Chłopcy wdarli się do niewykończonego domu Puławska 61. Momentalnie z dachu Wedla rozpoczął się niemiecki ostrzał.
Chłopcy wskoczyli do bunkra i wobec silnego ostrzału czekali na możliwość odwrotu. Pojawiły się czołgi, które zaczęły bić z bliskiej odległości. Przeskok grupy przez Puławską zakończył się śmiercią wielu powstańców. Niemcy odzyskali bunkier i Puławską 61. Jeden z czołgów zrobił rajd aż na wysokość Parku Dreszera.
Z domu przy Pulawskiej 134 wciąż ostrzeliwali się Niemcy, zadając dotkliwe straty. Kolejny szturm - walka trwała na poszczególnych piętrach. Widząc czołg Niemcy wywiesili hitlerowską flagę. Powstańcy zdołali jednak butelkami z benzyną skłonić czołg do odwrotu.
Rozeszła się wieść, że Niemcy opuścili Fort Mokotów. Wysłany patrol dotarł do Syryńskiej, cisza, nic nie wskazywało na obecność Niemców, ale kiedy wyszli na otwarty teren dostali się w gwałtowny ogień. Tyraliera lotników usiłowała okrążyć patrol, pluton odwodu zatrzymał Niemców i umożliwił odwrót patrolowi.
Niemcy nawet na dzień nie zaprzestali rozprawy z ludnością. Na Puławskiej 9 oraz Sandomierskiej 15, 17, 19 wchodzili do poszczególnych mieszkań i zabijali mieszkańców a część (zapewne po wystrzelaniu amunicji) kierowali do obozu na tyłach Sztabu Głównego. Po czym podpalali domy i słychać były krzyki ludzi którzy zdołali się ukryć a teraz płonęli żywcem.
Żandarmi i Ukraińcy z Grottgera dokonali tego dnia masakry przy ulicy Olesińskiej 5 i 7.
Po ograbieniu ludzi z zegarków i kosztowności, spędzili ich do piwnic, oblali płynem łatwopalnym i wrzucili granaty.
Rozpętało się piekło, ludzie tratowali się, krzyczeli. Zdołano wybić dziurę w murze od strony Grażyny i pewna część ludzi przedostała się do powstańców.
4 sierpnia zginął Krzysztof Kamil Baczyński, mieszkaniec Mokotowa.

Tekst na podstawie: Lesław Bartelski, Mokotów 1944.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_na_ulicy_Olesi%C5%84skiej_w_Warszawie

19440804

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.