26 września

Od świtu rozpoczęła się ewakuacja kanałami. Patrole stwierdziły że jedyna dostępna droga prowadziła pod Dworkową przez Czerniaków do Śródmieścia. Przejście tej trasy zajmowało kilkanaście godzin. Płk "Karol" wyznaczył kolejność odwrotu i osobiście podpisywał przepustki. Główny właz początkowo znajdował się na Wiktorskiej 8 przy fabryce Boscha. Najpierw mieli iść ludzie zagrożeni represjami w szczególności kontrwywiad, następnie ranni z oddziału Radosława, PAL, pracownicy BIP, prokuratura i sąd polowy, na koniec żołnierze liniowi wg ustalonej kolejności. Niemiecki samolot wykonał zdjęcie tej kolejki (do znalezienia). Kanał w kierunku Puławskiej miał 80cm wysokości.
Gdy w kanałach była już spora grupa nadleciały Stukasy i zrzucając bomby na Belgijską jednocześnie zasypały kanał od Wiktorskiej. Ewakuacja została przerwana. Naloty i ostrzał spowodowały odłożenie jej do zmierzchu.

Tymczasem na linii kolejny dzień piekła. Wśród części powstańców upadało morale. Niektórzy nie widząc szans walki zrzucali kombinezony i mieszali między ludność cywilną. Dowódca odwodu por. "Klimek" odmówił zajęcia stanowisk przy Ursynowskiej twierdząc, że walka jest bezcelowa. Płk "Karol" kazał go aresztować, jednak na interwencję "Radosława" uwolniono go.
Kolejny oddział zameldował "Karolowi", że nie mają już sił do walki. "Karol" apelując do ich żołnierskiego sumienia uzyskał obietnicę, że będą walczyć do zmierzchu.

Niemcy zaatakowali od Dolnej w kierunku Skarpy ze wsparciem czołgów. Kpt. Janusz meldował, że na stanowiska obrońców spadła nawała ognia, straty olbrzymie, za żołnierzy nie ręczy. "Karol" znów wymógł obronę odcinka do godzin wieczornych za wszelką cenę. W różnych miejscach wywieszano białe flagi. "Karol" wydał rozkaz zdecydowanego ich zdzierania.

Od południa atakowano stanowiska na Ursynowskiej. Bronił się tu mjr "Majster". Od południowego wschodu grupa "Granat" broniła skarpy za kościołem Św. Michała. Najsilniejsze uderzenie przyszło od zachodu. Niemcy użyli dużej ilości czołgów i goliatów.
Przed południem powstańcy opuścili "Westerplatte". Atak skoncetrował się na budynku Al. Niepodległości 117/119. Dowódca placówki kpr "Dzik" stracił obydwie nogi. Tuż przed okrążeniem budynku pod ogniem powstańcy przeskoczyli do Al. Niepodległości 131. Kiedy wycofywali się i stąd przy rannych pozostała Ewa Matuszewska "Mewa". Kiedy wpadli Niemcy dokonali egzekucji.
Od północnego zachodu po walce o Al. Niepodległości 120 odwrót w kierunku Różanej, tam boje o poszczególne wille i znów odwrót w kierunku Szustra. Część żołnierzy uległa panice, którą zatrzymało dopiero przybycie płk "Karola".

Od południa czołgi zaatakowały barykadę w rejonie dzwonnicy. W tym momencie niemal wszyscy obrońcy byli ranni. Mimo ciężkiej sytuacji i wielu dramatycznych momentów pozycję utrzymano.
Teren powstańczy skurczył się do czworoboku: Ursynowska, Kazimierzowska, Grażyny, skarpa.

Ok. 16 Niemcy przerwali ogień i poprzez parlamentariuszy zezwolili na wyjście ludności cywilnej. Wg komunikatów niemieckich wyszło ok. 9000 osób ale sporo zostało, nie wierząc w niemieckie zapewnienia.

Ok 16.40 "Karol" w depeszy do "Montera" meldował straty rzędu 70% i katastrofalny stan moralny oddziałów. Prosił o ogień na pozycje niemieckie. W kolejnej depeszy zgłosił zamiar ewakuacji oddziałów. "Monter" w odpowiedzi zakazał ewakuacji nakazując bicie się do ostatka. Tej depeszy "Karol" już nie otrzymał, przyszła ok 19. deszyfrowanie zajmowało kolejne kilka godzin.

Po przerwie na ewakuację ludności Niemcy zaatakowali z impetem. Czołgi dotarły do szkoły przy Różanej, po wymianie ognia powstańcy wycofali się do centrali telefonicznej przy Wiśniowej. Silna grupa czołgów parła ulicą Szustra. Ostatni odwód jakim dysponował "Karol" pluton złożony z żołnierzy "Brody" i "Parasola" zdołał zatrzymać atak. Wśród poległych była Katarzyna Borowińska "Magda" z B-2 (pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Borowińska).

Wieczorem wznowiono ewakuację. Uruchomiono właz na rogu Szustra i Bałuckiego, kolejka stała na Bałuckiego od Wiktorskiej. Porządek utrzymywali żołnierze "Radosława". "Karol" o godz. 20.15 przekazał dowodzenie mjr "Zrywowi". Porządek przy włazie było otrzymać coraz trudniej, szczególnie po odejściu grupy "Radosława". Niektórzy osobnicy zgłaszali się z podrobionymi przepustkami. W samych kanałach panowały koszmarne warunki, tłok, brak powietrza, smród, błądzenie, część ludzi wpadała w panikę.

Na zdjęciu: właz na rogu Bałuckiego i Szustra. Tym włazem ewakuował się powstańczy Mokotów.

19440926

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.