2 sierpnia

Noc z 1 na 2 sierpnia wydaje się nie mieć końca.
Dowództwo obwodu Mokotów na Chocimskiej jest niemal całkowicie odcięte, nie ma żadnego wpływu na sytuację. Faktyczne decyzje podejmuje "Daniel" z kwatery na ulicy Malczewskiego. Z pewnymi miejscami jest łączność kablem, krąża kurierzy. O losach batalionu Karpaty nie ma informacji. Sytuacja na odcinku Fortu Mokotowskiego jest bardzo niejasna.
Patrol wysłany z zadaniem zdobycia informacji przepada. "Daniel" wciąż ma nadzieje na zdobycie fortu.
Przybycie por. Michała Juchnickiego "Wichra" wyjaśnia sytuację.
- Panie pułkowniku. Proszę o odwołanie rozkazu dalszego ataku na Fort Mokotowski. Kompania rozbita, brak amunicji. Ale jeżeli rozkaz zostanie podtrzymany to go wykonam, z tym, że oznacza on całkowitą zagładę oddziału.
Daniel zmienił rozkaz i uścisnął rannemu Wichrowi lewą dłoń.
Między pierwszą a trzecią w nocy "Daniel" wahał się pomiędzy odejściem do Lasów Chojnowskich a pozostaniem.
Część oficerów była za wycofaniem się. Bilans pierwszego dnia był tragiczny. Z dwunastu kompanii, które wyruszyły do boju, jakąkolwiek zdolność bojową miały cztery, wystrzelano gros amunicji a nie zdobyto praktycznie żadnego ważnego obiektu. Z drugiej strony odejście oznaczało odsłonięcie Warszawy od południa i zagrożenie całego powstania. Ok. 3 "Daniel" zdecydował, zostajemy i nakazał zorganizować stanowiska obronne w budynkach na linii Puławskiej, Odyńca, Krasickiego i Malczewskiego.
Jeden z mieszkańców mgr Gąsecki współwłaściciel Fabryki Kogutek z początku wyrzeka na powstanie: "to zbrodnia. Zginęło niepotrzebnie tylu ludzi" ale potem włącza się do pomocy.

Od rana Niemcy rozpoczęli silny atak szerokim frontem od południa.
Atak Niemców spycha grupki powstańców z kolejnych pozycji m. in. Zagościńca i Fortu Służewiec. Spora część zagrożona odcięciem odchodzi w stronę Lasów Kabackich. Niemcy zachęceni powodzeniem usiłują zlikwidować powstańczy Mokotów w jednym rajdzie. Atakują wzdłuż Puławskiej w kierunku Naruszewicza. Jednocześnie czołg od strony Ursynowskiej ostrzeliwuje narożnik Puławskiej i Odyńca. W pewnym momencie Niemcy przekraczają Malczewskiego. Los Mokotowa wisi na włosku. "Daniel" zbiera wszystko co ma, wóz albo przewóz i na dany sygnał rusza kontratak. Na Malczewskiego między Puławską a Tyniecką dochodzi do walki na krótką odległość, często wręcz. Niemcy nie wytrzymują kontruderzenia, wycofują się. Szczęście wojenne sprzyja tym razem powstańcom. Kontynując kontratak wpadają do szkoły przy Woronicza. Niemcy ewakuują się w popłochu. Łup jest bogaty, możdzierze, granatnik panzerschrek, sporo amunicji, materiały wybuchowe, 40 rowerów, 2 samochody ciężarowe, 1 osobowy, sporo środków medycznych i żywności. Powstanie na Mokotowie zostało uratowane.

Jeszcze wybrane dwa epizody z bardzo wielu które miały miejsce tego niezwykle dramatycznego dnia.

W więzieniu mokotowskim oddział SS zaczyna rozstrzeliwać więźniów. W jednym z pawilonów widząc że nie mając nic do stracenia dostępnymi rzeczami wyłamują kraty, tworzą zaporę ogniową z sienników i przez dach papierni uciekają w stronę Narbutta. W kolejnym oddziale więźniom udało się zaskoczyć Niemców i odebrać im broń. Ok. 300 więźniom udało się uciec.

2 sierpnia 1944 w klasztorze przy Rakowieckiej Niemcy dokonują masakry 40 osób - zakonników, kobiet i 10-letniego chłopca. Inny, również 10-letni niemiecki chłopiec wskazywał oprawcom Polaków, którzy dawali oznaki życia.

W Zagościńcu ginie por. Stanisława Müller "Olga" - dowódca oddziałów kobiecych.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_klasztorze_jezuit%C3%B3w_przy_ul...

Tekst w bardzo poważnej części oparty na podstawie: Lesław Bartelski, Mokotów 1944.

19440802

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.