Belwederska 10, 1945 i 2017
Przy tej okazji kilka słów o budynku. Mieściła się tu b. znana w okolicy apteka Antoniego Kurkowskiego (gdzie zaopatrzyła się jedna grupa powstańców a następna klęła że wszystko zabrano) i sklep spożywczy Jana Woźniaka. Poza tym na liście lokatorów: Jan Nepomucen Miller, literat; Arsen Cebrzyński - oficer lotnictwa, Romana i Stanisław Wierzyńscy, Eugenia Kapicowa - pielęgniarka, Maciej Rajchel, Irena Szyszczyńska, Leokadia Jóźwicka, F. Teofilski, Henryk Franzos, Romana Miller, Kazimierz Pieczyński - aptekarz (prawd. poprzedni właściciel tej samej apteki), Józef Rzewuski - nauczyciel, Janusz Czyżewicz - urzędnik, Marianna Michałowska, Adam Żak - urzędnik, Tomasz Wiśniewski - doktor.
Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza z 1931 informuje, że mieści się tu sklep Miejskich Zakładów Zaopatrywania Warszawy.
Kalendarz z roku 1904 podaje, że mieściło się tu Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności.
W Kurierze Warszawskim z 31 lipca 1885 znajdziemy ogłoszenie, że dla osób lubiących spokój do wynajęcia jest lokal na 1 piętrze, złożony z 6 pokojów, przedpokoju i kuchni, 10 minut drogi pieszej od stacji tramwajów.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Nepomucen_Miller
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arsen_Cebrzy%C5%84ski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Wierzy%C5%84sk














Komentarze
Jacek Okurowski
Thu, 09/07/2017 - 00:30
Permalink
Ogrodzenie
Sam już tego okazałego budynku spod numeru 10 nie pamiętam, chociaż teoretycznie powinienem, bo wiem, że w formie mocno zredukowanej był użytkowany jeszcze kilkanaście lat po wojnie. Natomiast rozpoznaję charakterystyczne ogrodzenie obszernej działki, na której stała willa gen. Sikorskiego. Cień wysokiego tympanonu frontowego tego budynku widać na łatwo dostępnym radzieckim zdjęciu lotniczym z 1945 roku. Willi nie odbudowano ale i tak podobno pewna pani znalazła tam czasowe przytulisko w ocalałej suterenie. Kiedyś jeszcze jako brzdąc odwiedziłem częściowo zawaloną gruzem piwnicę tej posesji i znalazłem ... martwego wróbla wymalowanego różnobarwnymi farbami. Najwyraźniej ktoś postanowił się wzbogacić na handlu egzotycznymi ptakami. Takie to były czasy.
Skomentuj