Wypędzenie

"W godzinach wczesnego popołudnia przyszli Niemcy z olbrzymimi wilczurami, hałaśliwi, głośni, to świetnie pamiętam. Do dzisiaj mam taki uraz, wilczury dla mnie są synonimem tego. Ponieważ dochodziły jednak jakieś informacje, co się dzieje w tej części Mokotowa usytuowanej bliżej Rakowieckiej, w związku z tym myśmy byli o tyle przygotowani, że mieliśmy podstawowe rzeczy spakowane. I w tym hałasie, w tym takim wrzasku, takim pospieszaniu – Raus! Raus! Raus! –pamiętam, że chwyciłam jakiś tobołek i wybiegliśmy. Była sytuacja tego rodzaju, że kto się nie pospieszył (to wiem potem od mamy) z naszych sąsiadów, to musiał sam pomagać w podkładaniu ognia, to znaczy rąbiąc meble sąsiadów i tak dalej. Mieszkańcy tego domu w większości chyba schronili się na Madalińskiego, do dzisiaj przetrwały wojnę, są takie dwa domy, Madalińskiego 71 i potem 73/75, to jest drugi dom. […] I one do dzisiaj stoją, i właśnie tam, sprzed tego domu myśmy patrzyli wtedy (to też pamiętam) na płonącą Kielecką 16. "

https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/wanda-sliwinska-ladzinska...

19440814

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.