11 września

Od rana atak na Sielce. Najpierw bombardowanie przez artylerię, możdzierze i Stukasy. Bomby spadły na ruiny fabryki trykotaży Matuszewskiego przy Jedwabniczej i szpital przy Chełmskiej 19. Jeden z bombowców został zestrzelony przez radzieckiego myśliwca. Pilot wolno opadał na spadochronie. Por. Olszewski zabronił strzelać do rozbitka.
Od strony Łazienek tyralierą ruszyło niemiecko-ukraińskie natarcie wsparte przez 10 czołgów i 2 działa szturmowe.
Atak odparto. Kolejny atak niemiecki na odcinek por. Gustawa przy Lubkowskiej. Po walce wręcz atak odparto, wzięto jeńców.
Po południu Niemcy starali się przebić ul. Zakrzewską w kierunku Chełmskiej, co rozcięłoby Sielce na 2 części. Walka na Zakrzewskiej, Sieleckiej, Stępińskiej i Górskiej trwała 4 godziny. Poważne straty powstańców, ok. 18% stanu. Rtm. Garda rzucił do bezpośredniej walki oficerów. Sielce w tym momencie były poważnie zagrożone. Po zapadnięciu zmroku ppłk Waligóra ściągnął z Fortu Piłsudskiego 2 plutony z K-1 i nakazał atak w kierunku rogu Czerskiej i Podchorążych w celu odzyskania kontroli nad linią obrony. Powstańcy dostali się w przygotowaną pułapkę. Zylfigar Kerimow "Kaukaz", powstańczy lekarz pochodzenia azerskiego, niezwykle odważny, często na pierwszej linii miał tej nocy wyjątkowo dużo pracy. Odnotujmy, że "Kaukaz" przeszedł z Basztą cały szlak bojowy, po wojnie dostał 20 lat łagru jako obywatel radziecki który zbyt łatwo trafił do niewoli. Indywidualne wybory warto docenić, większość Azerów trzymała z Niemcami. Drugi atak powstańców poszedł na Bruhn-Werke. Zaskoczenie nie udało się. Podczas zażartej walki zginął por. Olszewski, znany z niezwykłej brawury i jak do tej pory nadzwyczajnego szczęścia. Powstańcy utrzymali się w budynku do rana okupiwszy to jednak olbrzymimi stratami.
Oddział saperów wysadził w nocy mostek kolejki wilanowskiej przy zbiegu Sobieskiego i Idzikowskiego.
Po upadku Powiśla i elektrowni Mokotów nie miał połączenia telefonicznego ze Śródmieściem. 11 września kanałami przedostał się mjr Tadeusz Burdziński "Zenon", cichociemny, wraz z radiostacją.

Na zdjęciu: willa Czochralskiego od strony Nabielaka. Podczas nocnego wypadu 11 września przez wyrwę w ogrodzeniu jako pierwszy przechodził "Jurand". Niemcy się zaczaili. Roman Bańka "Jurand" otrzymał serię w płuca. Ciężko rannego nie sposób było ściągnąć bez dalszych strat. Jeszcze przytomny zawołał: "Chłopcy uważajcie, szkopy czekają. Dobijcie mnie. Ginę dla Polski".

19440911

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.