Uczciwi podpalacze
"jak spalono Asfaltową, to przeszli do Opoczyńskiej, po Opoczyńskiej się zabrali za Kielecką, z tym że widać [było], że komanda były dosyć specyficznie nastawione. Ludzie, którzy przyszli do naszego domu, to były chyba pomocnicze oddziały RONA albo czegoś takiego, w każdym razie to były oddziały nie czysto niemieckie i pijani... Byli stosunkowo grzeczni, jeśli chodzi o przypadek z naszym domem, bo u nas nie było… Myślę, że nie miałem środków, zresztą nie miałem takiego pomysłu. Wiem, że sąsiedni dom, który też był wypędzany w związku z podpalaniem, składał się na wykupienie za okup. Oni chętnie przyjmowali złoto i zegarki za te świadczenie i rzeczywiście trzeba powiedzieć, że tego domu nie podpalili. I dziwnym trafem sąsiedni dom ocalał, tak że pieniądze nie poszły na marne, chociaż z ich punktu widzenia, jako działających podpalaczy, można było zabrać pieniądze i podpalić dom także, ale jakoś nie mieli tego widocznie w tym wypadku w planie."
Jarosław Hulley, Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl










Skomentuj