Zamknięci na Puławskiej

"Doszedłem do Marszałkowskiej za [budynkiem] Życia Warszawy – tam było to wydawnictwo – i od placu Zbawiciela rozpoczęły się strzały. Miałem blisko, bo brat mieszkał na Litewskiej. Ale to było między Litewską a wydawnictwem Życia Warszawy. Jak padły strzały, to my do tyłu, do placu Unii. Spotkałem tam jeszcze kogoś z kumpli. Mówię: „Chodź, lecimy na Kielecką”. To [wróciliśmy]. A tam – Rakowiecka, [koszary]. Niemcy tam byli przecież, było ich bardzo dużo. Myśmy dolecieli do Puławskiej 19 (tam gdzie było kino Moskwa). Tam się schowaliśmy. Nie tylko my, [kto mógł], kto cofnął się, gdzie kto mógł, to się schował. Bo na Rakowieckiej Niemcy. Tutaj gdzie kino Moskwa, Puławska 19, [schowałem się w budynku pod siedemnastym]. Tam była mordęga straszna w sensie takim, że dozorca zamknął drzwi, a Niemcy [zakazali opuszczać po zamknięciu bramy, żeby nikt nie wychodził z budynku]. Łącznicy i łączniczki też tam byli, [było sporo członków AK]. Był punkt na Chocimskiej i łącznicy chcieli się skontaktować z dowództwem – tam była grupa dowódcza – ale nie mogli dojść.
[Przebywałem w tym budynku cztery dni, brakowało wody do picia i gotowania, i mycia]. Zabrakło nam wody. Trzeba powiedzieć, że jak nie ma higieny… Jak nasza łączniczka [wróciła z wywiadu do budynku], to przeprosiła wszystkich: „Ja się nie myłam od początku, wybaczcie mi, że tak pachnę”. Trudno… To chyba było czwartego dnia. Niemcy wpadli, zaczęli walić w bramę, dozorca spóźnił się trochę. Doszedł do drzwi, otwiera im, od razu padły strzały i dozorca zginął. A nas wszystkich na teren podwórka i na ulicę [wyrzucali]. A w domu zaczęli wszystko spalać, wyrzucać. Wchodzili do mieszkań. Przez okna [wyrzucali], co było, wszystko na środek. I to się już paliło. Już nie było żadnego ratunku. "

Bolesław Wojewódzki "Tarzan", Archiwum Historii Mówionej, 1944.pl

194408041730

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.