Stuknięcie oknem
"Gdy szli powstańcy w stronę Kazimierzowskiej – tam na rogu był bunkier – dołączył do nich wnuczek Barei. Bareja, który miał dom na rogu Madalińskiego, miał chyba dwóch synów i córkę i to był córki synek. Chłopiec miał 14 lat i to była pierwsza ofiara 1 sierpnia. Chłopiec zginął – pobiegł za powstańcami. Później była tragiczna chwila, kiedy zabili bardzo dużo mężczyzn, wszystkich mężczyzn z ulicy Falęckiej. Niemcy wjechali czołgiem, zgonili ich do piwnicy i wszystkich wymordowali. Tam podobno około dwustu osób zginęło. Kilka dni później, późnym wieczorem wjechali na Lewicką. W piwnicy słyszeliśmy jak Niemiec, oficer podaje komendę żołnierzom. A jeden z lokatorów naszego domu – na trzecim piętrze mieszkał i ze swojego okna często wyglądał, patrzył, co się w okolicy dzieje – był w swoim mieszkaniu i stuknął oknem. Oficer się przestraszył – bo to [były] dwie kamienice wysokie, trzypiętrowe – że ktoś może rzucić butelkę zapalającą, i szybko wydał komendę, żeby się wycofywać, bo mogą zniszczyć czołg. Wycofali się i żeśmy ocaleli w ten sposób. "
https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/ryszard-zorawski,1920.html

Skomentuj