Pomoc mistyczna
"Komendantka mi zawsze mówiła, że jak jest bombardowanie, to proszę przytulić się do ściany, usta otworzyć, żeby bębenki nie pękły. Tak też zrobiłam. Stałam przy ścianie, a dalej był pokój, gdzie były nasze telefonistki i miały swoje aparaty i tak dalej. Bomba jedna spada, one zostały zabite, ja jestem potłuczona trochę i kurzem, pyłem obsypana. Nawet podobno mnie sprowadzili, bo zemdlałam. Druga bomba nie wybuchła. Tą drugą bombę pamiętam, wynieśli wtedy na podwórko i leżała. Gdyby ta druga bomba wybuchła, to koniec – nie byłoby mnie, po prostu bym zginęła. Jakiś cud, ale podejrzewam, że to była kwestia chyba mojego ojca, bo mój ojciec zginął na rogu Skolimowskiej i Puławskiej i przez Niemców został zabity"
https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/jadwiga-wisniewska,2477.html

Skomentuj