Obiad dostarczony

"mój dowódca… bo tam dwóch poruczników [było], jeden to był Zygmunt Nigolewski pseudonimu „Zygmunt”, a drugi to nie pamiętam. Dość, że wlepił mi miskę, że mam mu przynieść obiad. Więc ja pobiegłem po ten obiad dla porucznika i po tych zrzutach Niemcy otworzyli piekielny ogień z karabinów maszynowych wzdłuż niektórych ulic. Z Fortu Mokotowskiego przeważnie. Tak, że przez całą Malczewskiego to szedł ogień w kilka ściegów, a ponieważ poczta na Tynieckiej była za Malczewskiego musiałem przebiec. I jak dziś pamiętam, że przede mną trzech żołnierzy z „Baszty” przebiegło, a ja z tą miską nie mogłem się zdecydować na przebiegnięcie przez ulicę. W końcu tak mi się wstyd strasznie zrobiło, że przebiegłem.
- Pan porucznik dostał obiad?
Dostał. "

https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/tadeusz-zaliwski,72.html

19440918

Skomentuj

Plain text

  • Żadne tagi html nie są dozwolone.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.