28 sierpnia
Płk "Karol" postanowił powtórzyć atak w kierunku Górnego Czerniakowa kolejnej nocy. Tymczasem Niemcy byli już zaalarmowani, wzmocnili obronę, ściągneli czołgi i artylerię z Pragi. Przewaga w każdym aspekcie wojskowym była po stronie Niemców.
Bardzo szybko okazało się, że zadanie jest nie do wykonania. Grupa Granat dotarła w głąb Parku Łazienkowskiego ale została wyparta przy znacznych stratach. Łącznie w ciągu dwóch dni powstańcy stracili ok. 200 żołnierzy. Za niepowodzenie natarcia "Karol" obwiniał ppłk "Gryfa" (bardzo niesprawiedliwe, kom. aut.) i przesunął go do jego właściwej specjalności tj. kwatermistrzostwa. Dowódcą Sielc został rtm "Garda". Do ataku przeszli Niemcy. Próbowali odebrać klasztor Nazaratek broniony przez kompanię Gustaw. Atak z wielkim poświęceniem i przy sporych stratach własnych odparto. Utrzymana została również linia ulicy Sukcesorskiej.
Tymczasem przyszły meldunki, że niebezpieczeństwo narasta w rejonie Sadyby. W związku z tym, część oddziałów przesunięto na południe.
Niemcy bombardowali różne rejony. tego dnia zrujnowanych zostało wiele domów na Wierzbnie i Sadybie. Krowy zniszczyły budynek przy Krasickiego 53 w którym stacjonowała Wojskowa Służba Kobiet. Pod gruzami zginęło kilka dziewczyn.
Komenda Placu przy Tynieckiej 38 w Komunikacie Informacyjnym przypomniała o zakazie posiadania broni przez osoby cywilne.
Kolejny atak Niemców na klasztor Nazaretanek. Niemcy zostali odparci ale stan budynku i siły obrońców nie pozwalały na dalsze trwanie w obiekcie. Powstańcy wycofali się na linię ulicy Kaszubskiej gdzie najsilniejszym punktem była piekarnia Bandurskiego.
Na zdjęciu: Krasickiego 53. Tu 28 sierpnia 1944 pod gruzami zginęły dziewczyny z Wojskowej Służby Kobiet. Budynek w 1944 wyglądał całkowicie inaczej.

Skomentuj